Moja lista blogów

niedziela, 12 sierpnia 2012

Recenzja tomiku wierszy "Atramentowym szlakiem" Karoliny Kusek

Karolina Kusek lubi obdarowywać czytelników pięknymi książkami, tak pod względem treści, jak i formy. Taką laurkę można wystawić również ostatniej publikacji zatytułowanej "Atramentowym szlakiem". Książkę miłą dla oka, w ładnej szacie graficznej, z nietuzinkowymi ilustracjami zgrabnie komponującymi się z treścią liryków wydała bydgoska Biblioteka „Tematu”. Niniejszy zbiór został dedykowany Danucie Musze „poetce, badaczce literatury”, która – jak mówi Karolina Kusek w jednym z wywiadów – „głosem swoim przebudziła mnie do pisania wierszy. Był bowiem już taki czas, że całkiem odłożyłam gęsie pióro”. Częstą praktyką poetki są tomiki w podwójnej wersji językowej. Tym razem czytelnik otrzymał wiersze z tłumaczeniem na język francuski w przekładzie Mariana Kieliana.
Tomik "Atramentowym szlakiem" różni się znacznie od dotychczasowych publikacji. I choć w niniejszym zbiorze spotykamy Kusek dobrze znaną – ciepłą, refleksyjną, wrażliwą i „mądrą mądrością wielu zim” – by powiedzieć za Tolkienem – jednak pojawia się również poetka mówiąca inaczej. Autorka choć wciąż bliska zagadnieniom z poprzednich zbiorów wydaje się przychodzić z innym przesłaniem, które - jak się zdaje - jest wykładnią szybkiego tempa życia współczesnego człowieka i zmian, jakie zaszły w świecie w ciągu ostatnich lat. W czasach zamętu i przewróconych wartości, poetka pragnie podzielić się z odbiorcą swoimi doświadczeniami i podpowiedzieć mu co jest istotą życia. I wydaje się, że właśnie ta stonowana, wyważona i nienarzucająca się poetyka każe czytelnikowi zatrzymać swoje szybkie kroki i myśli nad proponowaną liryką. Jest to tom wyraźnie osobisty, rozliczeniowy i wielce przejmujący. Poprzedni zbiór wierszy "Obrazki z naszego dzieciństwa" dotykający bolesnych spraw, miał podwójnego odbiorcę – dziecko i dorosłego. Ów tomik jest wyraźnie adresowany do czytelnika starszego wiekiem. Również wachlarz poruszanych w nim tematów jest bardzo szeroki.
Karolina Kusek nieodmiennie pochyla się nad cierpieniem dziecka. I mimo iż sięga po nowe motywy w swojej twórczości nie przestaje być ambasadorką i obrończynią skrzywdzonych dzieci. W wierszu "Pochylam pióro..." autorka "Moich krajobrazów" dosłownie pochyla się nad cierpieniem dzieci żyjących – jak pisze – w nieludzkich czasach. Uprawnionym wydaje się wręcz stwierdzenie, iż chyli czoła przed utrudzeniem i smutkiem, które wielekroć są udziałem niejednego malca. Poetkę boli to cierpienie, jest przejęta losem tak mocno dotkniętym. Pochyla się nad drastycznymi doświadczeniami dzieci z całego świata. „Pochylam pióro –/ czoło poetów,/ przed DZIEĆMI z tych nieludzkich czasów,/ których krok dobiegł kresu/ poprzez śniegi i gąszcze syberyjskich lasów./ (...) przed DZIEĆMI, z tą czarną w źrenicach rozpaczą,/ których czas zamknął się pomiędzy dwiema/ ścianami: śmierci i płaczu. (...) przed DZIEĆMI co miały wisiorki z granatów/ i trotylem wypchany plecaczek.../ Przed DZIEĆMI, które dotąd świat opłakuje./ Przed DZIEĆMI, po których nikt, prócz MATEK, nie/ płacze”.
Ale ponadto zwraca uwagę na rzecz często niedostrzegalną przez dorosłych – na wrażliwość, jaką dzieci mają wobec zwierząt. Wydaje się, że poetka poświęcając uwagę temu zagadnieniu zwraca się do dorosłych, aby właśnie od dzieci uczyli się szacunku do zwierząt i godnego traktowania każdej żywej istoty – czego doskonałą ilustracją jest wiersz "Potrącony pies". 
Wiodącym tematem niniejszego zbioru jest przemijanie i odczuwalny brak wynikający ze świadomości, że rzeczy się zmieniają, ludzie odchodzą i nic na zawsze nie pozostaje takie samo. Przemijalność życia ludzkiego to motyw wielokrotnie pojawiający się w twórczości wrocławskiej poetki. Znamionują go zmiany zachodzące w przyrodzie – jak się zdaje - bacznie obserwowane i analizowane przez poetkę. W wierszu "Kaczeńce nad rzeką" czytamy: „Tyle w kaczeńcach tych słońca./ Tyle słonecznej pogody…/ Aż żal,/ że wnet badyl ten tylko,/ zostanie z ich urody”. Jednak nie ma w tym obrazie gorzkości. Albowiem znaną prawdą jest, że to, co umiera, kiedyś znów się odrodzi – jak czytamy dalej w wierszu – „znów się ten badyl wyzłoci”. Wnikliwy czytelnik z pewnością dostrzeże nawiązanie do biblijnej przypowieści o ziarnie, które musi obumrzeć, by mogło wydać plon.
Interesującym motywem jest przeszłość jako klucz do zrozumienia siebie; powroty do niej, żywe wspomnienia, które nie pozwalają o sobie zapomnieć, spotkania z dawnych czasów odtwarzane po wielekroć w sercu i myślach, czy te odbyte niejako w innym wymiarze (m.in. wiersz "Spotkanie w drodze"). U poetki wydaje się to być dziedzictwem zamkniętym w swego rodzaju kufrze pamięci. W wielu miejscach niniejsza poezja jest rozmową z wiekiem dzieciństwa, jest patrzeniem na rzeczywistość oczyma dziecka nieskażonego brudem świata. 
Ale w "Atramentowym szlakiem" jest również chęć rozliczenia się z życiem i pragnienie zamknięcia na dobre drzwi jak dotąd niedomkniętych. Jest widzenie w spotykanych ludziach i zdarzeniach urody dawnych chwil, które w sercu ni trochę się nie zestarzały. Niegdysiejsze wydarzenia dotyczące prozaicznych spraw, w codziennym zabieganiu i rzeczywistości umykają z pamięci. Pozostają natomiast silne uczucia i emocje związane z określoną osobą, czy przeżyciem (wiersz "Adres"). W tej poezji zatrzymane w myślach echo dni minionych, wymienia uścisk dłoni z nieumiejętnością poradzenia sobie ze zdarzeniami z przeszłości, niezagojonymi ranami, które raz za razem wracają i nie dają o sobie zapomnieć (m.in. wiersz "Na dworcu autobusowym"). 
Nieodmiennie w niniejszym zbiorze pojawia się wieś. Bardzo polska i bardzo dawna, choć również skontrastowana z dzisiejszą. Poetka prowadzi czytelnika w ustronie, gdzie może obserwować świat z innej perspektywy - tętniący rytmem całkiem innych spraw. Zatrzymuje swoją myśl i wzrok na urodzie świata, fascynuje się porządkiem wpisanym w naturę. Kontempluje piękno, które - jak się zdaje - spowszedniało ludziom. Zauważa „czerwone maki z białym rumiankiem”, podkreśla, że świat bez polskich malw straciłby tak wiele oraz że czynią one ów krajobraz kompletnym: „Ileż barw utraciłby ten krajobraz bez tych malw/ bez tych wiejskich kobiet pięknych prostotą”.
Życie na wsi toczy się torem odmiennym od zgiełkliwego miasta. Ale nie da się ukryć, że poetka zatrzymuje swoje myśli na zmianach, które nastąpiły w przeciągu kilku dekad. Pojawia się choćby wątek walki o miedzę – jak czytamy w wierszu "Miedza" - „Rolnicy kosami biją się o ciebie...”. Poetka czuje się obca w nowych czasach i okolicznościach. Mimo że jest na swoim, czuje że to miejsce przestało być jej miejscem. W wierszu "Bezdroże" napisała: „Tutaj stał kiedyś dom dziadków moich./ (…) Lecz dziś tego domu nikt już nie pamięta./ Na gruzach jego – (…) wieżowiec stoi./ (…) A ja choć na swoim, jestem tutaj obca./ Stąd i na rozdrożu przysiadam./ Czas mi do powrotu pakuje walizkę,/ on sam z niej rzeczy wykłada”. 
Poetka dopowiada również, iż każdy człowiek ma swoje miejsce w życiu i jeśli fizycznie znajduje się gdzieś indziej, w sercu może mieć poczucie braku i zagubienia. Doskonale ilustruje to wiersz "Góralka": „Przesiadywała na ławce u podnóża wieżowca./ W kwiecistej chuście i wełniaku. (...) Czuła się tu tak,/ jak oderwana od stada owiec./ Lecz od dłuższego czasu już jej nie widzę./ - Czyżby w serpentynach wrocławskich uliczek/ odnalazła drogę do poojcowskiej chaty?/ - Zwiędła jak krokus,/ przesadzony ręką syna do cieplarnianej donicy,/ wprost z górskiej zamarzliny?/ Wszak to nie jej tu były klimaty”. 
Dziś życie człowieka narażone jest na wiele niebezpieczeństw. Poetka bardzo bliska trudnym tematom, wypowiada się również w sprawie wypadków drogowych, których ogromna ilość przeraża nieomal każdego. Autorka "Słonecznikowych nutek" apeluje o tak zwane włączenie wyobraźni nim nazbyt mocno przyciśnie się pedał gazu. Kusek odnosząc się do niniejszego aspektu w bardzo poruszający sposób mówi o krótkotrwałości życia ludzkiego, o tym jak łatwo i szybko można stracić życie w wyniku nieuwagi, czy pośpiechu. A przecież życie jest wartością bezcenną i zawsze warto o tym pamiętać. Wiersz "XX" znacząco obrazuje ów aspekt: „Patrz, ile tych krzyży/ w dróg czarnym welonie./ Ile świeżych wciąż kwiatów/ w tych łzach we flakonie…/ A każdy z tych znaków/ milczeniem ostrzega./ I ty, w swej drodze,/ tych znaków nie przegap!”. 
W omawianym zbiorze znalazły miejsce treści w pełni dojrzałe, przeżyte, przefiltrowane przez doświadczenia doniosłe - bolesne i zmieniające życie – ale nade wszystko prawdziwe. Jest to poezja niezwykle mądra, urokliwa i refleksyjna, odmierzona – jak się zdaje – kilometrami wydeptanych myśli.

Brak komentarzy: